Przedmioty humanistyczne

"Silna wola"

Godzina 8:15, sześćdziesięcioro 15-latków wsiada do autokaru. Czeka ich wycieczka śladem tolerancji religijnej. Myślą, że to jedna z tych nudniejszych, ale to i tak lepsza perspektywa spędzenia czasu niż 8 godzin lekcji. Są głośni, roześmiani, przepychają się walcząc o najlepsze miejsca. Z twarzy ich wychowawców można wyczytać, że to będzie długi, trudny i męczący dzień. Jedyne wyjście, jakie im pozostaje, to usiąść, zachować spokój i mieć nadzieję, że ten dzień skończy się bez żadnych większych ofiar.

Dziesięć minut później autokar rusza. Urocza pani przewodnik nie traci ani chwili; jej wspaniałe anegdotki umilają czas podróżującym. Autokar zatrzymuje się. Oczom podróżnych ukazuje się zwykły budynek. Czy to przypadkiem nie miał być meczet? Wszyscy rozglądają się niepewnie, jednak nadal nie widzą żadnych znaków wskazujących na to, że ta nieruchomość to miejsce kultu. Energicznym krokiem pani przewodniczka wprowadza jakże zaciekawioną młodzież do tego (nie) zwykłego obiektu, nie mogąc powstrzymać się od opowiadania intrygujących historyjek na temat erotyzmu włosów w kulturze muzułmańskiej, o 10-ciu tysiącach wiernych w okolicach Warszawy i imamie z Syrii, który wiecznie się spóźnia. Ściągając buty przy wejściu dopiero dostrzegamy małą kopułę ? znak, że dojechaliśmy na właściwe miejsce.

 

Sala modlitewna w najmniejszym stopniu nie przypomina żadnego pomieszczenia z kościoła rzymsko-katolickiego - dobre oświetlenie, brak obrazów, charakterystyczna wykładzina, na której zaznaczone są poszczególne miejsca i kierunek modlitwy. Na ścianach znajdują się wypisane po arabsku ważne fragmenty Koranu. Widoczna jest również nisza wskazująca kierunek Mekki (świętego miejsca dla wyznawców islamu) oraz minbar czyli swoista ambona, na której imam czyta i komentuje Koran. Czujemy się bardziej jak w muzeum niż w miejscu dla kogoś świętym. Czekając na faktycznie spóźniającego się kapłana mamy czas przyjrzeć się temu miejscu bliżej. Sprawia wrażenie spokojnego, przytulnego, pełnego miłości. Czy to naprawdę tutaj swoje prośby składają ludzie, których boją się inni? Czy naprawdę jest w tym miejscu coś, czego można by się bać?

 

Gdy imam wchodzi, od razu zapada zupełna cisza ? wszyscy przyglądają się z wyraźnym zainteresowaniem temu ok. 50-letniemu mężczyźnie z brodą, ubranemu w osobliwy strój.

- Dzień dobry Państwu. Usiądźcie proszę.

Szokujące, że człowiek mieszkający w tym kraju od 20 lat potrafi mówić poprawniej niż wielu rodowitych Polaków. Fascynujące zjawisko.

Czytaj więcej...